top of page

Spotkanie z człowiekiem, które zostaje na dłużej.


Przejaciele od wózka inwalidzkiego

Poznałem go na konferencji w Dąbrowie Górniczej. W tłumie specjalistów, prezentacji i branżowych rozmów łatwo kogoś przeoczyć. A jednak nie jego. Siedział spokojnie, słuchał uważnie. Kiedy zabrał głos – mówił wolniej, z wysiłkiem, ale każde zdanie było przemyślane. Bez pustych słów. Bez udawania. Konkretnie.


To Łukasz Noszczyk. Student psychologii. Człowiek, który patrzy na świat z perspektywy wózka, ale myśli szerzej niż wielu stojących pewnie na własnych nogach. Nie opowiada o niepełnosprawności w tonie skargi. Nie buduje wokół siebie dramatu. Mówi o relacjach. O zwykłym zatrzymaniu się w biegu. O krótkiej rozmowie, która potrafi nadać sens całemu dniu.

Uderzyło mnie to, jak prostymi słowami potrafi nazwać rzeczy, które wielu z nas czuje, ale nie umie wypowiedzieć. Dla niego krótka wymiana zdań to nie uprzejmość. To często ratunek przed monotonią i poczuciem niewidzialności. Nazywa takich ludzi „bohaterami codzienności”. I nie ma w tym przesady.

Łukasz jest poetą. Prawdziwym – nie dlatego, że używa górnolotnych metafor, ale dlatego, że potrafi dotknąć sedna. W jego wierszu „Samotność” nie ma literackiej pozy. Jest doświadczenie. Jest cisza, która potrafi boleć. I jest prosta recepta, stara jak świat: życzliwość drugiego człowieka.

To tekst człowieka, który wie, czym jest samotność, ale nie zamyka się w niej. Który widzi trud, ale dostrzega też dobro. I który – mimo że mówi o rzeczach ciężkich – zostawia czytelnika z nadzieją.

Zatrzymaj się na chwilę. Przeczytaj jego słowa. One nie są o wózku. One są o nas wszystkich. Tekst jaki przesłał jest częścią jego i jego spostrzeżeń, niekiedy kompletnie innych niż tych odbieranych,, z nóg". Spotkanie z człowiekiem poetą, który zechciał podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami i wierszem. Co sądzicie?



Dzień dobry

Z tej strony Józek, co ma ekstra wózek. :)

Chciałbym państwu opowiedzieć o relacjach międzyludzkich z perspektywy

osoby z niepełnosprawnością niestety muszę państwa zmartwić, ponieważ gdy się

siedzi na wózku – to te relacje międzyludzkie nie wyglądają wcale tak różowo.

Bo mam wrażenie jako osoba jeżdżąca na wózku iż tylko wyjątkowo życzliwi

ludzie mają na tyle empatii, żeby się zatrzymać w pędzie codzienności, aby zapytać –

czy taka osoba czegoś nie potrzebuje, ale to całkowicie zrozumiałe gdyż każdy się

dziś śpieszy.

I teraz jeżeli Państwo pozwolą teraz wymienię jasne strony są jednak tacy ludzie,

którzy się zapytają, a nawet więcej - dłużej porozmawiają i to są według mnie i to są

moim zdaniem bohaterowie codzienności, iż taka rozmowa może uratować osobie z niepełnosprawnością życie.

Nie przesadzam, co prawda raczej nie dosłownie chociaż takie przypadki też mogą

się zdarzyć nie wykluczam tego, ale z pewnością metaforycznie – już tłumaczę o co

chodzi.

Taka interakcja z osobą na wózku chociażby krótka już nadaje jej życiu sens i wyrywa z monotonii szarego życia - ja wiem , że dla większości ludzi

pełnosprawnych to nic nie znaczący gest, którego waga jest pomijalna.

Z mojej perspektywy, co prawda to wygląda trochę inaczej teraz dlatego, że studiuję

Psychologię razem z grupą studentów, którzy są dość wyrozumiali i życzliwi, żeby ze

mną rozmawiać w prawdzie nie wszyscy są skorzy do rozmów ze mną, co prawda nie

jest jeszcze idealnie, ale jest dużo lepiej niż w liceum, czy na wcześniejszych etapach

mojego życia także niezmiernie się cieszę z takiego obrotu spraw, co więcej w zeszłym roku na jesieni był zorganizowany mój wieczorek poetycki przez wyjątkową

Panią z którą poznaliśmy się parę miesięcy wcześniej, więc jest naprawdę nieźle – to

dowodzi, że można mieć cudowne życie także nawet jako osoba niepełnosprawna

pod warunkiem, że spotka wspaniałych ludzi, a moim skromnym zdaniem każdy jest

wspaniałym człowiekiem i jeżeli okazuje na tyle życzliwości, aby w pędzie

obowiązków znaleźć iskierkę człowieczeństwa i przystanąć, żeby czy to się zapytać,

czy po prostu powiedzieć miłe słowo.

To na razie wszystko Pozdrawiam Państwa.



Samotność


To zabójczy dla naszego serca gość,

samotność to także morderczy jad a przecież

życie to tak piękny kwiat , a samotność

powoduje że on usycha,

Ona nie zawsze objawia się tym, że ktoś bezustannie

wzdycha ,

więc nie można na pierwszy rzut oka jej zawsze zauważyć,

Ona może wewnętrznie ludzką duszę parzyć

a zatem na zewnątrz od razu nie zobaczymy jak od

środka boleśnie cierpimy ,

Więc podsumowując , myślę że najlepszym

lekarstwem na samotność jest drugiego człowieka życzliwość .


Łukasz Noszczyk


I co myślicie?





Komentarze


bottom of page