Spotkanie z człowiekiem, które zostaje na dłużej.
- Artur Skubera
- 25 lut
- 3 minut(y) czytania

Poznałem go na konferencji w Dąbrowie Górniczej. W tłumie specjalistów, prezentacji i branżowych rozmów łatwo kogoś przeoczyć. A jednak nie jego. Siedział spokojnie, słuchał uważnie. Kiedy zabrał głos – mówił wolniej, z wysiłkiem, ale każde zdanie było przemyślane. Bez pustych słów. Bez udawania. Konkretnie.
To Łukasz Noszczyk. Student psychologii. Człowiek, który patrzy na świat z perspektywy wózka, ale myśli szerzej niż wielu stojących pewnie na własnych nogach. Nie opowiada o niepełnosprawności w tonie skargi. Nie buduje wokół siebie dramatu. Mówi o relacjach. O zwykłym zatrzymaniu się w biegu. O krótkiej rozmowie, która potrafi nadać sens całemu dniu.
Uderzyło mnie to, jak prostymi słowami potrafi nazwać rzeczy, które wielu z nas czuje, ale nie umie wypowiedzieć. Dla niego krótka wymiana zdań to nie uprzejmość. To często ratunek przed monotonią i poczuciem niewidzialności. Nazywa takich ludzi „bohaterami codzienności”. I nie ma w tym przesady.
Łukasz jest poetą. Prawdziwym – nie dlatego, że używa górnolotnych metafor, ale dlatego, że potrafi dotknąć sedna. W jego wierszu „Samotność” nie ma literackiej pozy. Jest doświadczenie. Jest cisza, która potrafi boleć. I jest prosta recepta, stara jak świat: życzliwość drugiego człowieka.
To tekst człowieka, który wie, czym jest samotność, ale nie zamyka się w niej. Który widzi trud, ale dostrzega też dobro. I który – mimo że mówi o rzeczach ciężkich – zostawia czytelnika z nadzieją.
Zatrzymaj się na chwilę. Przeczytaj jego słowa. One nie są o wózku. One są o nas wszystkich. Tekst jaki przesłał jest częścią jego i jego spostrzeżeń, niekiedy kompletnie innych niż tych odbieranych,, z nóg". Spotkanie z człowiekiem poetą, który zechciał podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami i wierszem. Co sądzicie?
Dzień dobry
Z tej strony Józek, co ma ekstra wózek. :)
Chciałbym państwu opowiedzieć o relacjach międzyludzkich z perspektywy
osoby z niepełnosprawnością niestety muszę państwa zmartwić, ponieważ gdy się
siedzi na wózku – to te relacje międzyludzkie nie wyglądają wcale tak różowo.
Bo mam wrażenie jako osoba jeżdżąca na wózku iż tylko wyjątkowo życzliwi
ludzie mają na tyle empatii, żeby się zatrzymać w pędzie codzienności, aby zapytać –
czy taka osoba czegoś nie potrzebuje, ale to całkowicie zrozumiałe gdyż każdy się
dziś śpieszy.
I teraz jeżeli Państwo pozwolą teraz wymienię jasne strony są jednak tacy ludzie,
którzy się zapytają, a nawet więcej - dłużej porozmawiają i to są według mnie i to są
moim zdaniem bohaterowie codzienności, iż taka rozmowa może uratować osobie z niepełnosprawnością życie.
Nie przesadzam, co prawda raczej nie dosłownie chociaż takie przypadki też mogą
się zdarzyć nie wykluczam tego, ale z pewnością metaforycznie – już tłumaczę o co
chodzi.
Taka interakcja z osobą na wózku chociażby krótka już nadaje jej życiu sens i wyrywa z monotonii szarego życia - ja wiem , że dla większości ludzi
pełnosprawnych to nic nie znaczący gest, którego waga jest pomijalna.
Z mojej perspektywy, co prawda to wygląda trochę inaczej teraz dlatego, że studiuję
Psychologię razem z grupą studentów, którzy są dość wyrozumiali i życzliwi, żeby ze
mną rozmawiać w prawdzie nie wszyscy są skorzy do rozmów ze mną, co prawda nie
jest jeszcze idealnie, ale jest dużo lepiej niż w liceum, czy na wcześniejszych etapach
mojego życia także niezmiernie się cieszę z takiego obrotu spraw, co więcej w zeszłym roku na jesieni był zorganizowany mój wieczorek poetycki przez wyjątkową
Panią z którą poznaliśmy się parę miesięcy wcześniej, więc jest naprawdę nieźle – to
dowodzi, że można mieć cudowne życie także nawet jako osoba niepełnosprawna
pod warunkiem, że spotka wspaniałych ludzi, a moim skromnym zdaniem każdy jest
wspaniałym człowiekiem i jeżeli okazuje na tyle życzliwości, aby w pędzie
obowiązków znaleźć iskierkę człowieczeństwa i przystanąć, żeby czy to się zapytać,
czy po prostu powiedzieć miłe słowo.
To na razie wszystko Pozdrawiam Państwa.
Samotność
To zabójczy dla naszego serca gość,
samotność to także morderczy jad a przecież
życie to tak piękny kwiat , a samotność
powoduje że on usycha,
Ona nie zawsze objawia się tym, że ktoś bezustannie
wzdycha ,
więc nie można na pierwszy rzut oka jej zawsze zauważyć,
Ona może wewnętrznie ludzką duszę parzyć
a zatem na zewnątrz od razu nie zobaczymy jak od
środka boleśnie cierpimy ,
Więc podsumowując , myślę że najlepszym
lekarstwem na samotność jest drugiego człowieka życzliwość .
Łukasz Noszczyk
I co myślicie?
Komentarze